Charakterystyka odżywek białkowych dostępnych na rynku – część 3 - roślinne mity vol. 1

Paweł Szewczyk 20.11.2018

Doceń nas:
Charakterystyka odżywek białkowych dostępnych na rynku – część 3 - roślinne mity vol. 1

Poprzednie części poświęcone zostały białkom mleka oraz jajecznym, wspomniałem także nieco na temat białek roślinnych, który to temat pragnąłbym dziś kontynuować. Wokół konsumpcji protein pochodzących z roślin narosło sporo niepewności i mitów

Mit 1 – białko roślinne nie wlicza się do bilansu

Skąd ten mit się wziął? Trudno wyrokować, natomiast możemy gdybać, iż najpewniej była to błędna/niepełna interpretacja informacji mówiących o niekompletnym zestawie aminokwasowym białek roślinnych. Owszem, surowce roślinne będące znaczącym źródłem białka zawierają trapi pewien „kłopot” – aminokwas ograniczający (prócz ziaren soi – te są źródłem białka pełnowartościowego). Z tego też powodu należy spożywać je wraz z innymi źródłami protein (roślinnych lub zwierzęcych). Nie musi się to odbywać jednak na przestrzeni tego samego posiłku – istotnym jest by w ciągu całego dnia nie pozyskiwać białka z jednego źródła, np. fasoli. Tylko – bądźmy szczerzy – czy jest ktoś kto przez cały dzień jada tylko fasolę? ;-) Wystarczy by gulasz warzywny podany był z kaszą bądź pieczywem, by na przekąskę pojawiła się garstka orzechów, by w którymś z posiłków pojawił się napój sojowy lub tofu – proste nieprawdaż?

Kolejną kwestią pozostaje fakt, iż nawet jeśli białka roślinne są uboższe w jeden z aminokwasów nie oznacza to absolutnie, że nie są one źródłem pozostałych. Ze względu  na to (jak również z pewnością bacząc na ilość produktów oferowanych przez rynek suplementacyjny i zainteresowanie samymi proteinami roślinnymi konsumentów) ISSN (Międzynarodowe Towarzystwa d.s. Żywienia w Sporcie) w swoich aktualnych wytycznych (2017) dotyczących konsumpcji protein w sporcie uznaje soję za źródło jak najbardziej godne uwagi i zdatne do zastosowania u atletów. Co do innych źródeł roślinnych dowody są póki co niestety nieco ograniczone, ale pojawiają się pewne doniesienia, których nie sposób przeoczyć – tak np. praca Joy i wsp. z 2013 dokumentuje porównywalne efekty u osób trenujących siłowo, na przestrzeni 8 tygodni, u grupy przyjmującej proteiny pochodzące z ryżu do tej przyjmującej WPC! Porównywano siłę mięśni, grubość włókien i kompozycje sylwetki. Wyniki nieco wręcz rewolucyjne i póki co „w oderwaniu”, ale niemożliwe do pominięcia.

Podsumowując ten mit – białko pochodzące z roślin do bilansu dobowego wlicza się z całą pewnością. Nasiona roślin strączkowych, zboża czy orzechy są źródłem energii (tak, ujemnych kalorii też nie ma), ale także aminokwasów. Nie jest to może białko o tak wysokiej strawności i tak bogatym profilu aminokwasowym jak białka odzwierzęce, jednak nie sposób pominąć je (szczególnie jeśli występują w znaczących ilościach na przestrzeni doby) w ogólnym rozrachunku bilansu spożytych na przestrzeni dnia protein.


W kolejnej części „potyczek z roślinnymi mitami” nieco na temat soi i jej wpływu (czy też jego braku) na układ hormonalny – zapraszam do lektury!


Literatura:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5477153/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23782948/


Komentarze

Zgłoś naruszenie