Dziecko zje to co zobaczy – uważaj na reklamy

Paweł Szewczyk 27.02.2019

Doceń nas:
Dziecko zje to co zobaczy – uważaj na reklamy

„Mądrość” znana nie od dziś – jemy oczami. Dlatego reklamy są  konstruowane w taki sposób byś czuł, że w nich uczestniczysz. To dlatego produkty najsilniej promowane znajdują się ZAWSZE na poziomie wzroku. Potrafisz jednak (po części) przeciwstawiać się tym zagraniom. Jesteś świadomym człowiekiem, który wie jak planować zakupy i po które produkty sięgać. Dziecko nie…

Zgodnie z doniesieniami opublikowanymi w „American Journal of Preventive Medicine” dzieci znacznie chętniej sięgają po produkty które znają (co logiczne).W racy tej mowa  o produktach zbożowych, jednak myślę, że nie minę się z prawdą twierdząc, że podobne wygląda to w przypadku innych produktów.

Skąd dziecko może znać dany produkt? Oczywiście, możesz mu go pokazać Ty, przedstawić wartość żywieniową, opowiedzieć jak powstaje, pokazać że jest smaczny i jak można go przygotować. W większości przypadków jednak dzieci czerpią informacje dotyczące żywienia z zachęcających do zakupu wysokoprzetworzonych smakołyków reklam. Kojarzycie reklamy płatków owsianych z TV? Audycję o przewadze marchewki nad sokiem marchewkowo-owocowym dosładzanym cukrem? Może ktoś spotkał się z reklamą zachęcającą do spożywania jogurtów naturalnych jako źródło wapnia i białka, a przy tym pyszny (i naprawdę lubiany przez dzieci) deser? Nie. Media kipią produktami „dedykowanymi dzieciom” – słodzonymi napojami, jogurtami i wysokoprzetworzonymi płatkami.


Potęgujemy nieprawidłowe wzorce

Reklamy to oczywiście nie jedyne zło tego świata. Parę lat temu głośna sprawa sklepików szkolnych pozwoliła otworzyć oczy części nam. Mimo wprowadzonym zmianom nietrudno jednak znaleźć szkoły w obrębie których (nie dalej niż 100m dalej) funkcjonują punkty pełne przekąsek, którym daleko do odżywczych. Sam niejednokrotnie jestem świadkiem sytuacji gdzie rodzice/dziadkowie, odbierając dziecko z podstawówki, wręczają im z uśmiechem hot doga zalanego majonezowym sosem, a w drugiej ręce trzymając słodzony napój. Robimy krzywdę swoim dzieciom, ale nie tylko im. Pokolenie naszych potomków bardzo uważnie obserwuje otoczenie i lubi je naśladować. -Jesz żelki każdego dnia? Też „pomęczę” rodziców, że chcę słodycze do szkoły! – Pijesz colę? Dlaczego ja mam mieć wodę? Znacie skądś te odzywki?

Kolejne z kwestii utrudniających prawidłowe wybory dzieci to „rozpieszczanie” przez dziadków obsypywaniem słodyczami, „soczkami” i przekąskami, czy podważanie przez rodzinę/znajomych autorytetu rodzica hasłami typu „przecież to dziecko, daj mu NORMALNE płatki, a nie te wióry!”, „płatki owsiane? Czemu nie czekoladowe, moi nie ruszą, Twoje pewnie też je na siłę?” Dziecko podłapie te argumenty w moment i płatki owsiane, które smakują mu od lat nagle staną się „jałowe i wiórowate”.


Podsumowanie

Reklamy wywierają ogromny wpływ na wybory żywieniowe dzieci, jednak nie zrzucajmy na niej całej winy. Myślmy. Nawyki żywieniowe kształtuje się od najmłodszych lat. Mały człowiek naprawdę nie potrzebuje słodzonych produktów. Dzieci uwielbiają naturalny smak produktów – wodę, jogurt, mleko zamiast napoju, deserka i słodkiego kakao – pozwólcie im tylko te smaki poznać i przywyknąć do nich, nie wypaczajcie ich odczucia smaku od pierwszych miesięcy życia.



Literatura:

https://www.mp.pl/pacjent/pediatria/aktualnosci/badania/201807,dzieci-jedza-to-co-widza-w-reklamach?fbclid=IwAR2u7JHtbRPh_efqhDK-Bc6PuJC5MDtpROYOF5OBdqS2-iGq2UQxGyJAVNw

Komentarze

Zgłoś naruszenie