Odżywka białkowa - Jak wybrać dobre białko serwatkowe? część 1

Wojciech Kozla 01.02.2019

Doceń nas:
Odżywka białkowa - Jak wybrać dobre białko serwatkowe? część 1

Czytajmy etykiety


W dobie rosnącego zainteresowania zdrowym odżywianiem odżywka białkowa stała się produktem, który przestał być klasyfikowany jako wyrób tylko „dla kluturystów”. Pozytywny wpływ białka serwatkowego na skład ciała, łatwostrawność, a także wygoda i szybkość przygotowani sprawiają, cieszy się ono coraz większą popularnością nie tylko wśród sportowców.

Jak zwykle rosnący popyt  przyciągnął na rynek wielu nieuczciwych producentów, którzy z nadzieją na szybki i łatwy zysk stosują nieuczciwe praktyki, służące maksymalnemu obniżeniu kosztów produkcji.

Im mniej tym lepiej

Pierwszym co powinno przykuć naszą uwagę jest skład danej odżywki białkowej. Wiele firm lubi „uatrakcyjniać” swoje produkty, poprzez dodatek enzymów trawiennych, kreatyny lub peptydy l-glutaminy… Wszystko to nie służy wbrew pozorom zwiększeniu przyswajalności produktu, a zamaskowaniu nędznej jakości surowca czy zafałaszowaniu wyników badań. Jak?

Enzymy trawienne

Białko serwatkowe jest jednym z najbardziej lekkostrawnych form białek jakie dała nam matka natura. U osób zdrowych nie potrzeba jakichkolwiek dodatkowych enzymów do prawidłowego strawienia i abpsorpcji aminokwasów. Enzymy trawienne mają na celu zamaskowanie niskiej jakości surowca np. użycie koncentratu 65% białka serwatkowego zamiast 80% i/lub wysoką zawartość laktozy.

Podobnie ma się sprawa z odżywkami bez laktozy. Niestety większość producentów nie stosuje surowców, w których rzeczywiście nie ma laktozy

(czyt. gdzie cukier mleczny został zhydrolizowany do glukozy i galatkozy). Zazwyczaj sprawa ogranicza się do dodania do zwykłego białka serwatkowego enzymu laktazy. Z punktu widzenia bezpieczeństwa stosowania tego typu przez osoby cierpiące na nietolerancję laktozy jest aż nadto wątpliwa, bo nigdy nie możemy być pewni, czy zastosowano wystarczającą ilość enzymu.

Dodatek kreatyny

Przy wszystkich swoich dobrodziejstwach we wspomaganiu wysiłku fizycznego, dodatek kreatyny do odżywki białkowej nie ma większego sensu, ponieważ: a. kreatyna jest bardzo tania, b. przyjmowanie kreatyny razem z białkiem serwatkowym w jednej porcji nie niesie ze sobą żadnych dodatkowych korzyści. Dlaczego zatem możemy znaleźć na etykietach niektórych odżywek białkowych monohydrat kreatyny? Odpowiedź jest prosta: tzw. „protein spiking” - stosowanie zabiegów technologicznych, które podczas badania na zawartość azotu (podstawowa metoda, ale mało dokładna metoda na sprawdzanie zawartość białka) zafałszowują wyniki badań. Tym oto sposobem (przez wzgląd na wysoką zawartość azotu) jeden gram monohydratu kreatyny da na badaniu wynik 1,6g białka. 60% procentowy wzrost pozwoli zaoszczędzić nieuczciwemu producentowi sporą sumkę, a konsumentowi pozwoli przepłacić za odżywkę białkową i kreatynę jednocześnie.

Peptyd L-glutaminy

Na samym początku należy wyjaśnić różnicę pomiędzy l-glutaminą, a peptydem l-gulatminy. Najkrócej rzecz ujmując glutamina jest wolnym aminokwasem (nie jest połączona wiązaniami peptydowymi z żadnymi innymi aminokwasami). Peptyd l-glutaminy jest zhydrolizowaną formą glutenu, która zawiera także inne aminokwasy takie jak fenyloalania, lizyna czy metionina. Pomijając aspekt zaburzenia właściwych proporcji w aminogramie charakterystycznym dla białek serwatkowych, konsument nigdy nie może być pewien stopnia zhydrolizowania białka pszenicznego. Oznacza to, że bezpieczeństwo stosowania odżywki białkowej z takim dodatkiem może budzić wiele wątpliwości zwłaszcza u osób chorych na celiakię. Oczywiście, dodawanie peptydu l-glutaminy jest jedną z praktyk, którą możemy zaliczyć do tzw. protein spiking – obniżania jakości produktu i sztucznego windowania zawartości „białka w białku”.




Najważniejsze: prostota

W tej części została poruszona kwestia zaledwie kliku dodatków, które chętnie są wykorzystywane do powiększania marży producenta, przy jednoczesnym spadku jakości produktu. Niejednokrotnie do owych substancji dorobiono sztuczną „ideologię”, która ma utwierdzić konsumenta w przekonaniu, że białko serwatkowe może być jeszcze lepsze niż zaplanowała to matka natura. W kolejnej części zostanie poruszona kwestia składników, o których producenci wolą nawet nie wspominać na etykiecie.


Komentarze

Zgłoś naruszenie