Suplementy, które mogą Cię zabić – część 3 – pozorne bezpieczeństwo ziół

Paweł Szewczyk 13.05.2019

Doceń nas:
Suplementy, które mogą Cię zabić – część 3 – pozorne bezpieczeństwo ziół

Po lekturze pierwszych dwóch części jesteście już zaznajomieni z funkcją największego gruczołu naszego organizmu – wątroby, wiecie również że suplement to nie lek, a co za tym idzie – znacznie łatwiej go wprowadzić, ale i łatwiej zafałszować. W dzisiejszym tekście przybliżę Wam znane literaturze naukowej ostatnich lat przypadki uszkodzenia wątroby powodowanej stosowaniem ziołowych suplementów.


Zielona herbata? Poważnie?!

Niestety tak – w zasadzie to herbata chińska, klasyfikowana także jako zielona – dokładnie Camellia sinensis. Świat nauki widział co najmniej paręnaście przypadków ostrego uszkodzenia wątroby po zastosowaniu „zwykłej herbatki”. Problematyczna formą był nie tylko ekstrakt (choć głównie on), ale także sproszkowane liście, czy napary wodne. Informacje nieco rewolucyjne, jednak większość badaczy podkreśla, iż efekt taki wynikać może przede wszystkim ze stosowania bardzo wysokich dawek, który ani skuteczność ani bezpieczeństwo nie są jednoznacznie potwierdzone. Jednocześnie chciałbym obalić coś o czym z pewnością myśli wielu z Was – problemem w tym wypadku nie były zanieczyszczenia, opisy przypadków obfitują w informacje jakoby analiza toksykologiczna próbek wykluczała ryzyko zanieczyszczenia. Jak widać – i z zieloną herbatą można przesadzić, nie znaczy to jednak że jej stosowanie w każdej dawce i wieku będzie groźne. Rozsądna suplementacja (czy tym bardziej nawykowe spożywanie 1-2 filiżanek dziennie), szczególnie przez młode i zdrowe osoby nie niesie za sobą ryzyka uszkodzenia wątroby. W skutek występowania działań niepożądanych produkt Exolise, oparty o ekstrakt z zielonej herbaty został zbanowany na rynku europejskim.

Jako ciekawostkę dodam, że zieloną herbatę stosowano nie tylko jako produkt mający wspomagać redukcję masy ciała, ale także hamować utratę włosów.


Kwas usninowy – porosty w natarciu

O związku określanym „usnic acid” wspominałem już w tym cyklu. Kwas ten jest metabolitem jednego z porostów (a więc, idąc poziomem rozumowania „naturalne więc bezpieczne” – nic nie mogło by się stać. Najczęściej występujący w takich produktach jak Lipokinetix, UCP-1 i Lipolyz (już ich  nie znajdziecie, dostały bana – dzięki Bogu). Potrafi on nieźle namieszać. Po krótkich poszukiwaniach możemy natknąć się na co najmniej parę przypadków osób u których konieczna była transplantacja wątroby po stosowaniu suplementu z kwasem usninowym. Jedna z kulturystek u której dokonano przeszczepu prezentowała wyniki ALT na poziomie przekraczającym 1200 U/l (norma 1-53 U/l). W innym wypadku, gdzie UCP-1  przyjmowało małżeństwo – również nie było kolorowo. U kobiety wątrobę przeszczepiono, jej mąż nie rozwinął tak zaawansowanych objawów i martwicy hepatocytów, natomiast jego poziomy aminotransferaz również mogły napawać grozą (ALT – 1462 U/l, AST – 451 U/l). Po zaprzestaniu suplementacji wróciły do wartości referencyjnych dopiero po upływie 4 miesięcy!


To oczywiście nie wszystkie, choć w moim mniemaniu najbardziej rewolucyjne (w przypadku herbaty chyba również najmniej spodziewane) uszkodzenia wątroby. W kolejnej części przybliżę Wam kwestię problematycznych supli, których nie ma już z nami (na szczęście) na rynku lub pojawiają się jako „niedobitki spod lady”.


Literatura:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24862489

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19637786

https://www.newhope.com/ingredients-general/green-tea-extract-banned-france-and-spain

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16610575

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3076034/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4848993/#B8-ijms-17-00537


Komentarze

Zgłoś naruszenie