Witamina C – mity, kontrowersje i zawrotne ceny! – część 2

Karolina Fitowska 26.04.2017

Doceń nas:
Witamina C – mity, kontrowersje i zawrotne ceny! – część 2
Poprzednia część artykułu traktującego o witaminie C nawiązywała do zapotrzebowania, możliwości syntezy, funkcji oraz źródeł witaminy C. W dzisiejszej chciałbym skupić nieco uwagi na protokołach suplementacyjnych i samej zasadności suplementacji tego związku.

Poniżej link do pierwszej części tekstu dla zainteresowanych:

Sportowcy i ludzie ponadprzeciętnie aktywni to grupa narażona na zwiększoną degradację składników antyoksydacyjnych, a jednocześnie częstszy, szerszy i bardziej zmasowany atak wolnych rodników. Toć przecież wysiłek fizyczny ciągnie za sobą zwiększone zapotrzebowanie na tlen, a ten w prostej linii prowadzi do przyspieszenia przemian tlenowych. Właśnie łańcuch oddechowy generuje około 90% wolnych rodników w naszym ustroju. Można by więc pomyśleć, ze trenując robimy sobie krzywdę – nic bardziej mylnego. Aktywność fizyczna, szczególnie ta powtarzalna i o umiarkowanym charakterze prowadzi do zmian adaptacyjnych ustroju – wzmożenia jego możliwości detoksyfikacji i obrony przeciwutleniającej. Warto jednak by nasz organizm był dobrze odżywiony i miał z czego czerpać materiał do wspomnianej walki z utleniaczami. Jednym z przeciwutleniaczy nieenzymatycznych jest nasz dzisiejszy bohater – witamina C.

Suple konieczne?


Gdyby się przyjrzeć dokładniej – związek dosyć wrażliwy, w dużej ilości degradowany w procesach technologicznych. Czy oznacza to jednak, że koniecznie musimy ”dosypywać” go tu i ówdzie by nie nabawić się krwotoków i szkorbutu? No cóż… nie sądzę.

Owszem, mamy do czynienia ze stratami w procesie obróbki i to nie małymi – średnio tracimy ok. 50% tego cennego związku – poprzez obieranie, obróbkę termiczną, kontakt z rdzą, czy błędne i/lub  długotrwałe przechowywanie żywności. Mimo wszystko jednak – dostarczenie 400mg witaminy C bazując na zalecanych 3-4 porcjach warzyw i 1-2 owoców – nie stanowi wyzwania dla nikogo kto poważnie traktuje siebie, sport, dietę i zdrowie. Taka właśnie ilość (400mg), po uwzględnieniu horrendalnych 50% strat daje nam średnie dzienne zapotrzebowanie DLA SPORTOWCA – a więc 200mg kwasu askorbinowego.

Niech teraz każdy z Was przeanalizuje, chociaż z grubsza, swoją codzienną „michę” i zastanowi się czy aby nie dostarczamy wystarczającej ilości Witaminy C? Jeśli tak – zamiast od razu sięgać po suple zastanów się nad tym jak się odżywiasz bo braki będą sięgać raczej nie tylko tego składnika pokarmowego. Pozostałe witaminy, składniki mineralne, błonnik, fitozwiązki wpływające prozdrowotnie? Witaminy C brakuje Ci gdy pomijasz warzywa i owoce, a gdy to robisz – kopiesz sobie grób. Powoli, ale sukcesywnie – sobie i swojej formie.

Zapamiętaj raz a dobrze – suplement, nawet przyglądając się jego definicji, ma być dodatkiem do zróżnicowanej diety, a  nie jakimkolwiek zastępnikiem któregoś z jej elementów. Jedz, trenuj, odpoczywaj, a przede wszystkim MYŚL co i jak robisz, wtedy życie stanie się prostsze, a Ty przestaniesz szukać dróg na skróty i zamiast miarki witaminy C zjesz kiwi albo kawałek papryki.

Paweł Szewczyk

Komentarze

Zgłoś naruszenie